piątek, 13 marca 2015

1. Stay With Me

 - Alex, otwórz te drzwi! - po pokoju rozlega się walenie o drzwi. Nie reaguję. Bezwładnie leżę na łóżku wpatrując się w sufit. Nie odpowiadam na żadne z wołań. W prawej dłoni zaciskam żyletkę, która wbija mi się w skórę. Łzy ściekają po policzkach. Nie próbuję ich powstrzymać, nie potrafię, nie chcę, nie mam na to siły. Kolejne uderzenia o drewno.
- Alexis, do cholery! - moja przyjaciółka dobija się do drzwi.
- Nie rozumiecie, że chcę być sama?! - krzyczę, jeszcze bardziej zalewając się łzami.
- Płaczem i odcinaniem się od nas, nie przywrócisz go do życia. Szkodzisz sama sobie.
 Wypuszczam z ręki żyletkę, a ta spada na pościel i brudzi ją krwią. Jestem pozbawiona chęci do życia. Wstaję z łóżka i chwiejnym krokiem podchodzę do drzwi, po czym łapię za klamkę. Moja dłoń zamiera na klamce.
- Lex, porozmawiajmy - mówi Evelyn, ponownie uderzając w drzwi, lecz tym razem już lżej. Otwieram drzwi, a blondynka rzuca mi się na szyję i zamyka w niedźwiedzim uścisku.

- Cześć - uśmiecham się szeroko w stronę bruneta.
- No hej, piękna - chłopak przytula mnie do twojego torsu. Czuję się tak bezpiecznie. Wreszcie ktoś mnie kocha i potrzebuje. Rodzice mnie ignorują i krytykują na każdym kroku. Mam ich dosyć. Po moim policzku ściekają słone łzy.
- Wszystko w porządku? - Tony całuje mnie w czubek głowy, przytulając odrobinę mocniej.
- Nie. Nic nie jest w porządku. Oni znowu zaczęli mnie krytykować i porównywać do Annabelle. Ja już nie daję rady - zacisnęłam w ręce fragment jego śnieżnobiałej koszulki.
- Będzie dobrze. Nigdy cię nie zostawię.

- Zostawiłeś mnie - szeptam do siebie, odrywając się od Evelyn. Moja przyjaciółka wygląda jakby nie spała co najmniej dwa dni. Ma podkrążone oczy, przetłuszczone, opadające na bladą twarz blond włosy. To wszystko moja wina. Tylko i wyłącznie moja.
- Tak bardzo cię przepraszam - ponownie wtulam się w Stark, brudząc tuszem materiał jej różowej koszulki.
- Nic się nie stało. No już cichutko - próbuje mnie uspokoić głaszcząc po głowie.
- Przeze mnie on nie żyje - załkałam, siadając na kanapie.
- Nie prawda - zaprzecza Eve.
- Zwykłe pieprzenie. Gdybym się wtedy z nim nie pokłóciła, on by nie wsiadł do tego pieprzonego samochodu. Wszystko to moja wina - krzyczę, chowając twarz w dłoniach.
- Spokojnie... - przerywam jej.
- Zostaw mnie samą - mój głos powoli się załamuje - proszę.
- Nie zrób nic głupiego, Alexis - i po pomieszczeniu roznosi się dźwięk zamykanych drzwi. Spieprzyłam wszystko. Tracę wszystkich. Kto następny? Ross? Rydel? A może Riker? On też nie może sobie wybaczyć śmierci Tony'ego. Wszyscy za nim tęsknią. Jednak dla mnie to jak odebranie cząstki mojej duszy. Zerkam kątem oka na leżącą na pościeli zabrudzoną szkarłatną cieczą żyletkę.
"Zostanę tutaj. Dla niego"- powtarzam sobie w myślach, ale wiem, że jestem zbyt słaba i sobie nie poradzę.
 
***
Hej tutaj ponownie Phoenix, a to pierwszy rozdział. Jest trochę krótki, ale z czasem będą coraz dłuższe, znaczy postaram się o to aby były takie akuratne. Mam wrażenie, że podpowiedziałam trochę za dużo, no ale nie mam na razie na to innej koncepcji, więc to by było na tyle.
zapraszam do obserwowania i komentowania
 
~Phoenix

3 komentarze:

  1. Wow!
    Jaki wspaniały rozdział ♥.♥
    Biedna Alex ;c
    Bardzo biedna ;c
    Czekam na rozdział drugi ;)
    Pozdrawiam <5
    P.S.
    Zapraszam do siebie :)
    http://r5-luminosity.blogspot.com/
    http://r5-miedzywymiarowa-szkola-herosow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejne opowiadanie, do którego mam słabość ;-; jak ty to robisz?
    Czekam na nexta, powodzenia w blogowaniu! Trzymam za ciebie kciuki ;3
    ~Katharina

    OdpowiedzUsuń
  3. Jajku, tak mi szkoda Alex! Z jednej strony chyba za bardzo się przejmuje stratą ukochanego. Natomiast z drugiej, kiedy wszystko - jak zwykle ładnie przedstawiłaś, to jest mi jej naprawdę szkoda. Na jej miejscu chyba też bym się poddała. To wszystko po prostu by mnie przerosło. Rodzice wciąż by mnie krytykowali, a jedyna osoba, która naprawdę okazywała mi miłość, tak nagle zniknęła. To by było, jak odebranie jakiejś części mnie...
    Nie wiem sama co Alex dalej zrobi... Mam nadzieję, że ktoś, kto ją pokocha, będzie w stanie jej pomóc.
    Pozdrawiam Cieplutko! ♥
    ~Roxx

    OdpowiedzUsuń