środa, 18 marca 2015

2. Losing sleep

 - Alexis, poznaj mojego przyjaciela Tony'ego. Kretynie, to moja przyjaciółka, Lex - przestawia mnie Riker, obejmując ramieniem. Śmieję się słysząc jego słowa i kątem oka zerkam na nieznajomego. Jest przystojny, nawet bardzo. Na jego twarzy cały czas widnieje szeroki uśmiech. Nie dopatruję się szczegółów, ponieważ w klubie jest dosyć ciemno i wszystko oświetlają pojedyncze, kolorowe światełka.
- Miło mi ciebie poznać - podaję mu rękę, a on ją delikatnie ściska, nadal unosząc kąciki ust ku górze. Wydaje mi się sympatyczny, bo dlaczego by nie?
- Mi również. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy - uśmiecha się szarmancko. Pomimo tego, że panuje półmrok, mogę stwierdzić, że wygląda genialnie. Uśmiecham się pod nosem i kieruję się w stronę baru. Siadam na stołku przy blacie i wołam jednego z barmanów.
- Jack'a Danielsa - mruczę, podpierając brodę o blat. Riker gdzieś zniknął, tak samo Ross, więc jestem skazana na samotność. Świetnie.
- Alkohol dla pięknej pani - blondwłosy kładzie przede mną kieliszek wypełniony jasnobrązową cieczą. Kiwam głową w ramach podziękowania i chwytam naczynie w rękę. Duszkiem wypijam całą zawartość szkła i od razu czuję w ustach gorzki posmak, palący moje gardło.
- Nie wyglądasz na fankę alkoholi - słyszę za sobą, a gdy się odwracam, widzę mojego nowego znajomego.
- Bo nią nie jestem, ale każdy od czasu do czasu może trochę wypić, nie sądzisz?
- Zależy - odpowiada lakonicznie, jakby nad czymś się głębiej zastanawiał.
- Cokolwiek - wzruszam obojętnie ramionami, odstawiając na blat pustą szklankę. Ta rozmowa jest wręcz porywająca. Zawsze mogło być gorzej.

 Budzę się zgrzana i oblana potem. Nadal jestem ubrana w rzeczy, które miałam na sobie, czyli musiałam zasnąć, nawet nie pamiętam kiedy. Ten sen był taki realistyczny. Pomimo tego, że miało to miejsce dwa lata temu, nadal pamiętam jakby to było zaledwie wczoraj. Tęsknie za nim tak bardzo. Rozglądam się po pomieszczeniu i zauważam brak żyletki, która leżała niedaleko mojej ręki. W fotelu siedzi Evelyn wpatrzona w ekran swojego IPhone. Wygląda lepiej niż kilka godzin temu. Co za ulga.
- Eve - mówię słabym głosem, a dziewczyna unosi wzrok znad urządzenia i przenosi go na mnie. Unoszę lekko kąciki ust, próbując upozorować z tego uśmiech. Niestety, nie wychodzi mi to za dobrze i zamiast tego wychodzi grymas. Blondynka wybucha głośnym śmiechem i odkłada telefon na bok, po czym podchodzi do mnie.
- Jak się czujesz?
- Śnił mi się, Tony - szepczę, wpatrując się w swoje dłonie. Spoglądam raz na moje zniszczone, poobdzierane paznokcie, raz na Stark.
- Powinnaś o nim zapomnieć - burczy pod nosem.
- Problem w tym, że nie potrafię.
- Nie popadaj w paranoję, Lex - kręci głową, podnosząc się z łóżka - jesteś silna, zrób to dla niego i nie popełniaj żadnych głupstw - dodaje, nawet na mnie nie spoglądając.
- Kłamstwo - szepczę - dobrze spróbuję - odpowiadam nieco głośniej. Ale wiem, że to z góry skazane jest na porażkę. Moje życie jest pozbawione sensu, więc po co żyć?


3 komentarze:

  1. Naprawdę cudownie piszesz, aż chce się czytać! Mój blog przy twoim to porażka, mówię prawdę xD
    Życzę weny ;)
    ~Katharina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana nie bądź aż taka samokrytyczna wobec siebie :) piszesz naprawdę dobrze więc nie zmyślaj głupot, bo to jest naprawdę niepotrzebne. Ja tam uważam twój blog za najlepszy i tego się będę trzymać ;)
      Pozdrawiam cieplutko
      ~Phoenix

      Usuń
  2. O jejku :3
    Jaki piękny ten rozdział :3
    Piszesz wspaniale ;)
    Wychodzi Ci to nieziemsko wręcz :)
    Biedna...
    Pozdrawiam <5
    Lex

    OdpowiedzUsuń