niedziela, 22 marca 2015

3. I Lived

- Chodźmy do centrum handlowego, proszę - słyszę to od około 20 minut w kółko.
- Evelyn, ja nigdzie nie idę - zaprzeczam. Nie mam ochoty nigdzie wychodzić, a już na pewno nie do centrum handlowego, gdzie kręci się mnóstwo ludzi z naszej szkoły. Nie chcę aby zobaczyli mnie w takim stanie. Z pewnością te plastiki, w tym moja siostra, wyśmiałyby mnie jaka to ja jestem słaba. Moja rodzona siostra bliźniaczka mnie nienawidzi i kpi ze mnie na każdym kroku. Nie wiem co ja jej takiego zrobiłam, że tak mnie traktuje. Tutaj nie ma żadnej siostrzanej solidarności, jest tylko walka, która z nas jest lepsza. W tym momencie ja odpadam w przedbiegach, a Belle ze startu wygrywa i zgarnia wszystkie laury. Dobijająca rzeczywistość, z którą zdążyłam się pogodzić doszczętnie. Niech ktoś mnie  wyręczy i zabije.
- Alexis, mówię coś do ciebie - macha mi ręką przed oczami.
- Tak, tak - mówię pośpiesznie, potrząsając głową twierdząco.
- Więc co powiedziałam przed chwilą? - zakłada ręce na biodrach, spoglądając na mnie wyczekująco.
Unoszę ręce do góry w geście obrony.
- Zamyśliłam się, przepraszam - szepczę, chowając twarz we włosach.
- W porządku. Mówiłam, że może byśmy poszły do Lynch'ów. Nie widziałyśmy się z nimi od czasu kiedy... - szybko przerywam jej.
- Milcz.
- Dobrze. Więc, chcesz do niech iść czy nie? - wzdycha zrezygnowana.
- Innym razem - odpowiadam wymijająco, idąc w stronę salonu.
- Nie odcinaj się od świata, Lex. Popadasz powoli w paranoje.
- Nie wiesz co ja czuję. Nie przeżyłaś tego co ja i nie możesz się wypowiadać na ten temat.
- Ja jednak myślę, że mogę, nie mając aż tak wielkiego pojęcia - kręci głową ze zrezygnowaniem - przemyśl moją propozycję i zadzwoń, gdy podejmiesz decyzję. Do zobaczenia - wychodzi trzaskając drzwiami. Biorę do ręki kubek wypełniony gorącą herbatą i siadam na parapecie. Za oknem panuje niezła ulewa, a co jakiś czas po okolicy roznosi się grzmot i przeszywające szare niebo, pioruny.

 - Nie bój się, jestem przy tobie, kruszyno - brunet przyciąga mnie do siebie, a ja wtulam się w niego jak w pluszowego misia. Za oknem rozlega się przyprawiający mnie o dreszcze grzmot, a ja odruchowo mocniej ściskam materiał koszulki chłopaka. Brązowooki kojąco gładzi mnie po głowie, nucąc pod nosem jakąś śliczną melodię.
- Dziękuję ci, że ze mną jesteś. Jako jeden z nielicznych cały czas mnie wspierasz na tym chorym świecie - chichoczę, spoglądając na niego z dołu.
- Wiem, kruszyno, wiem - śmieje się, całując mnie w czoło.
- Czasami jesteś zbyt uroczy - mówię, a chłopak marszczy śmiesznie brwi.
- Sugerujesz mi, że mam być niegrzecznym chłopcem?
- Grzeczne dziewczynki lubią niegrzecznych chłopców, skarbie - przelotnie cmokam go w usta i biegnę do sypialni. Piszczę, gdy czuję obejmujące mnie w biodrach dłonie.
- I co teraz zrobisz, kruszyno? - chowa twarz w zagłębieniu mojej szyi.
- Będę prosić o litość mój największy skarb na ziemi - uśmiecham się do siebie.
- Nigdy bym cię nie skrzywdził.
- Wiem - szepcze do siebie, wtulając się w chłopaka.

- Nawet nie wiesz jak mi ciebie brakuje, Tony - mówię, patrząc na krople deszczu, spływające po szybie.
- Nadal za nim tęsknisz - słyszę za sobą. Znam tą barwę głosu doskonale.
- Nigdy się nie pogodzę z jego odejściem, Riker - kręce głową ze zrezygnowaniem.

***
Hej wszytkim here's Phoenix :)
przybyłam do was z rozdziałem, który miał się pojawić w środę (tak mi się wydaje)
Na samym końcu pojawiła się już postać z R5
Stopniowo będę ich wprowadzać, więc don't worry ;)
Myślę, że kolejny chapter pojawi się w czwartek ( to bardzo możliwe)
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał
See you soon!
 
~Phoenix

2 komentarze:

  1. Ach, tak bardzo Cię przepraszam! Zgubiłam link do Twojego bloga i nie mogłam go znaleźć, aż tu w końcu mi się udało. Sam link jest dla mnie za długi, ale myślę, że kiedyś w końcu się przyzwyczaję :))
    Nie martw się, przeczytałam zaległe dwa rozdziały i naprawdę mi się podobały. Muszę wspomnieć, że miałaś naprawdę ciekawy pomysł na tego bloga. Wydaje się być prosty, a tak naprawdę, kiedy już go prowadzisz, dodajesz do niego wiele ciekawych rzeczy. Bardzo podobają mi się momenty, kiedy Alexis wspomina sobie chwile z ukochanym - miło się je czyta i wyobraża, plus - przybliża nam bardziej jej przeszłość.
    Wciąż jednak brakuje mi tu kogoś z R5, ale skoro twierdzisz, że od kolejnych rozdziałów to się zmieni, to trzymam cię za słowo :))
    Pozdrawiam Cieplutko!
    please-rose.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Serce mi mocniej zabiło na końcu, bo myślałam, że to Ross! Boże, jak ja bym się wtedy śmiała... albo może nie...
    Nie komentowałam, bo cały czas jestem w szoku po "Wodospadzie" Lauren Kate. Boziu... dawno tak się nie śmiałam i płakałam przy książce...
    Zapraszam do siebie na 6 rozdział ;3
    Http://swiat-hayden.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń