niedziela, 22 marca 2015

4. Rude

- Trzymasz się jakoś? - blondyn siada nieopodal mnie, wpatrując się w punkt za oknem.
- A wyglądam? - śmieję się ironicznie, przeczesując włosy. Lynch wzrusza ramionami, mrucząc coś pod nosem.
- Ross się o ciebie martwi - zaczyna.
- Nigdy za sobą nie przepadaliśmy - wzdycham, przerywając tym samym jego wypowiedź.
- Co nie wyklucza tego, że jednak się tobą interesuje.
- Ty i Tony zawsze próbowaliście nas pogodzić na siłę. Tym razem też ci nie wyszło - kręcę głową z dezaprobatą,

 - Tony, gdzie ty mnie ciągniesz? - zaśmiałam się, grzecznie podążając za brunetem.
- Idziemy w pewne miejsce - odpowiedział tajemniczo, przyciągając mnie do siebie.
- Ile razy mam ci powtarzać, że nie lubię niespodzianek - westchnęłam. Resztę drogi spędziliśmy w ciszy, aż dotarliśmy pod dom rodziny Lynch. Spojrzałam na chłopaka niepewnie, na co on odpowiedział pokrzepiającym uśmiechem.
- Już mi się to nie podoba - mruknęłam pod nosem, wchodząc do mieszkania.
- Hej Tony, po co przyszliście? - z kuchni wyłonił się Ross. Obrzuciliśmy siebie gardzącym spojrzeniem i nawet nie odezwaliśmy słowem.
- Przyprowadziłem Alexis, porozmawiajcie - wypchnął mnie lekko do przodu, z przepraszającym uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- Żartujesz, tak? - zapytałam z nadzieją, na co brązowooki bezgłośnie odpowiedział "przepraszam" i wyszedł. Spuściłam wzrok na moje znoszone trampki.
- Możesz sobie stąd iść, nie będę tęsknił - osiemnastolatek uśmiechnął się chamsko, na co ja skinęłam głową i chwyciłam za klamkę. Zastygłam w miejscu i spojrzałam przed ramię.
- Nie wiem co takiego ci zrobiłam, że aż tak bardzo mnie nienawidzisz Ross.

- Mówię poważnie, Alex. Proszę pogódźcie się już, bo wasz spór naprawdę nie ma sensu.
- Gdybym to ja jeszcze wiedziała dlaczego on tak bardzo mnie nie lubi - śmieję się pod nosem, patrząc na kolejne krople spływające po szybie. Podobno pogoda odzwierciedla humor ludzi.
- Kiedyś ci to wytłumaczę mała - słyszę z głębi mieszkania głos młodszego Lynch'a.
- Zawsze lubiłeś mnie tym denerwować - spoglądam na niego z kpiącym uśmiechem na twarzy.
- Nigdy mi tego nie zabraniałaś.
 Nasze relacje może są trochę lepsze niż były jeszcze rok temu, mimo to nadal za sobą nie przepadamy.
- Nie rób niczego głupiego, a nawet gdyby to zanim się poddasz, pomyśl o tym dlaczego trzymałaś się przy życiu tak długo - spogląda na mnie ze współczuciem wymalowanym na twarzy i nie żegnając się, wychodzi, a tuż za nim Riker. Zanim się poddasz, pomyśl o co walczyłaś, kruszyno.

4 komentarze:

  1. Ross i Alex się nienawidzą? O mój boże, potrafisz zaskakiwać. Myślałam, że będzie to, że są przyjaciółmi i takie ten, a to mnie całkowicie zaskoczyło. Jestem ciekawa, co z tego wyniknie, więc czekam na next!
    U mnie rozdział siódmy:
    Http://swiat-hayden.blogspot.com/
    ~Katharina

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też się naprawde zdziwiłam, kiedy napisałaś, że Ross i Alexis się nienawidzą. Nie myślałam o tym, że będą wrogami. Wydawało mi się, że są już przyjaciółmi... Uważam, że to jednak naprawdę fajny dodatek - opowiadanie nabierze takiego swojego charakteru!
    Jestem jednak też naprawdę ciekawa, dlaczego oni się tak nienawidzą? Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to to, że może Ross wcześniej czuł coś do Alex, jednak ona tego nie zauważała? Nie wiem... Wydaje mi się, że jest na tyle rozsądnym chłopakiem, że nie znienawidziłby jej za to... Nie można przecież nikogo zmunić do miłości...
    Pozdrawiam Cieplutko ♥
    http://please-rose.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś nominowana do LBA! <3
    Genialne opowiadanie! <3
    http://ross-badboy-laura-prettygirl.bloog.pl/id,353877345,title,Nagroda-LBA,index.html

    OdpowiedzUsuń